Postaram się o możliwośc pobrania płyt na firmę kolegi, o ile uda mi się go złapać do 17-tej.
Tak jak Romek napisał, łatwiej gdyby każdy mógł zakupić zestaw bez problemów, ale cóż samo życie. Pozdrawim, miłego dnia .
Człowieku zarabiasz taką kasę, a nie chcesz mieć małej kasy fiskalnej za 1200 zł. by zwiększyć własną sprzedaż, to jakaś kpina. Według mnie każda osoba która zaczyna działalność gospodarczą, powtarzam każdą działalność zarobkową powinna mieć kasę fiskalną, koniec i kropka.
Moim zdaniem gdzie indziej jest pies pogrzebany, pewnie chodzi o prawa zastrzeżone, jak ktoś ich nie będzie przestrzegał to będziesz go próbował zrujnować, a z firmy łatwiej pociągnąć.
Chciałbym również zauważyć, że to co zrobiłeś w tym wideo jest zachętą do tego by ktoś popelnił przestępstwo, no może wykroczenie by ktoś (przyjaciel) przyjął nie swoje koszty w poczet kosztów firmowych.
Co do sprawy posiadania kasy fiskalnej, tu nie chodzi o jej koszt, ale o kłopot. Nasza firma jest tzw. „lifestyle-oriented business”, czyli nie chodzi nam o zarzynanie się za wszelką cenę, by zwiększyć zyski. Ale o to, aby robić fajne rzeczy, dobrze się przy tym bawić, robić coś co ma znaczenie dla ludzi i pozytywny wpływ, a firma ma zapewnić życie na poziomie, niekoniecznie miliony za wszelką cenę (duszy, zdrowia i rodziny). Kasa fiskalna to po prostu kłopot. Prowadzisz sprzedaż w internecie? A księgujesz sprzedaż niedzielną w niedzielę? Sprzedajesz 24h na dobę? Masz kasę fiskalną zautomatyzowaną, sprzęgniętą ze sprzedażą internetową? Jeśli tak, to odezwij się proszę do mnie, bardzo chętnie się dowiem jak to zrobiłeś.
Co do drugiej sprawy, to słusznie — masz rację! Nie pomyślałem o tym. Więcej takich propozycji składać nie będę. Dzięki, że zwróciłeś na to uwagę.
Ja również kasy nie posiadam, bo mi jest nie potrzebna. Czasem trafia się „klient fizyczny”, ale tylko czasem i po to tylko, aby mu sprzedać produkt instalować kasę fiskalną? Bez sensu. Jak pisał Piotr: za dużo kłopotu. Koszt kasy jest śmieszny. Czas, jaki ona zajmuje, kosztuje majątek.
A co do rujnowania: śmieszny argument
Co do kosztów: ja bym nie przesadzał z tym przestępstwem/wykroczeniem. Na pewno w firmie takie szkolenie też się przyda, a zaliczenie w poczet kosztów uzyskania przychodu takiego wydatku jest w pełni uzasadnione. Co innego, gdyby szkolenie dotyczyło np.: sposobu parzenia kawy, ale konieczności szkolenia biznesowego nikt nie zakwestionuje.
Mnie wszystko jedno czy Piotr będzie miał kasę fiskalną, czy nie, bo i tak mam firmę i jestem płatnikiem vat, więc wszystko co mogę biorę na faktury.
Oczywiście wygodniej dla większości jest dostać płyty nawet bez prowadzenia działalności, jednak w naszym kraju jest wiele absurdów w szczególności podatkowych.
Nie dziwię się, że Piotr unika sprzedaży wymagającej kasy fiskalnej, z jednej strony może i zwiększyłoby to sprzedaż, jednak komplikowałoby niepotrzebnie biznes. Jeden zakup kasy fiskalnej wymusza nabijanie całej sprzedaży w ten sposób na kasę.
Piotr ma w dużej mierze automatyczne systemy sprzedaży i dodanie do nich kasy rozpierniczyło by dużą część tej automatyki. Po co mu komplikowanie biznesu dla kilku sprzedaży? W ten sposób pokazuje, że ma swoje zasady i nie zamierza robić głupstw tylko po to by zarobić trochę pieniędzy. Istny facet z zasadami.
W promocji jest 10szt. ile osób bez firmy dokona tutaj zakupu? 3? 5?
Ja od początku swojej działalności praktycznie zacząłem produkować płyty DVD (taką mam politykę, by nawet kursy za 40-50zł wydawać na DVD). Jednak to w dużej mierze unikalna cecha mojej oferty w tej niszy w której działam, a także efekt mojej „wizji” i pewnego konceptu marketingowego.
Gdy zamówiłem pierwsze płyty (nadruk, okładki) nie miałem zielonego pojęcia, że do ich sprzedaży wymagana jest kasa fiskalna (totalna bzdura, miałem 10dvd i musiałem mieć kasę przy sprzedaży online). Dobrze, że dopytałem księgowej przed pierwszą sprzedażą.
Co do zakupu na firmę kolegi, nie widzę żadnego problemu, niech kupi ktoś kto jest na vacie i ma kasę fiskalną i dalej odsprzeda płytę na paragon.
Zresztą zakup na fakturę nie jest równoznaczny z wrzuceniem czegoś w koszty.
Większość klientów Piotra to i tak biznesy… właściciele firm. Taką ma grupę docelową. Zresztą jego produkty właśnie kierowane są do rozwoju biznesu. Mało kto nie mając firmy (i większych pieniędzy) od tak kupi kurs za 2000zł tylko dlatego by… no właśnie po co komuś, kto nie ma biznesu kurs za 2000zł?
Natomiast przy tańszych kursach w biznesie jaki ma Piotr nie warto mu wydawać ich na płytach.
Żaden z tych kursów, dostępnych u Piotra w promocji nie jest kursem dla początkujących, tylko dla osób, które już działają w biznesie. Nie oszukujmy się, cytując mojego dobrego kolegę Adriana (część osób zapewne domyśli się o kogo chodzi) „sobie początkującej trudno pomóc i trudno dać od razu rezultaty, gdy nic nie posiada. Brak kasy fiskalnej jest wręcz świetną metodą na wyeliminowanie klientów, którym trudno jest pomóc w osiągnięciu szybko dużych rezultatów. Zadowolony klient kupi w przyszłości i poleci nas dalej, niezadowolony (bez rezultatów) może w skrajnym przypadku drastycznie obniżyć sprzedaż.
Piotr ma klientów z niszy biznesowej, a nie wśród osób początkujących (choć jak wszędzie trafi się paru zapaleńców gotowych wydać 2000zł na kurs, skierowany dla biznesmenów).
Ja przy tworzeniu kursów zacząłem od grupy początkującej i właśnie jestem w trakcie zmiany grupy docelowej, bo to najzwyczajniej w świecie się nie opłaca na dłuższą metę, większość moich klientów na kursy, czy usługi to właściciele firm.
Osoby początkujące bez własnego biznesu może kupują ilościowo więcej, jednak wydają zdecydowanie mniejsze kwoty.
Świetnym przykładem jest mój ostatni kurs. Zrobiłem kurs techniczny naprawdę bardzo rozbudowany i omawiający wszystkie podstawowe aspekty ebiznesu, tak by każda osoba początkująca miała solidny fundament. dorzuciłem hosting, domenę i autoresponder. W dodatku Super cena, bo to pierwszy tak duży kurs mojego autorstwa i trochę ponad 10szt. sprzedanych (wiem wiem wakacje).
Jednak większe znaczenie ma tu statystyka…
50% osoby mające biznes i 50% osoby nie mające biznesu. Biorąc pod uwagę, że na liście mam wielokrotnie więcej osób, które nie mają biznesu lepiej mi skupić się wg zasady pareto na tych 20% osób z biznesem, bo te osoby najzwyczajniej w świecie będzie stać na kolejne droższe produkty. Ktoś może powiedzieć, że stracę w ten sposób 50% klientów, jednak jest zupełnie inaczej. Kurs kierowałem do osób, które dopiero chcą uruchomić ebiznes, a jednak 50% sprzedaży była w niszy biznesowej.
Zlecenia na przygotowanie stron fanpage mam tylko od firm.
Wniosek nasuwa się (przynajmniej dla mnie) jeden. Najbardziej dochodowy biznes (przynajmniej dla mnie) to B2B.
Przy produktach za 50zł czy za 100zł muszę sprzedać ich 40szt. lub 20szt. by uzyskać taki sam obrót jak Piotr na jednej sprzedaży. Świetnie pomagać innym, jednak każdy z nas musi myśleć także o najbliższych. Mam 2,5letniego syna i choćby myśląc o nim powinienem także dążyć do maksymalizacji zysku, by zapewnić mu lepszy warunki do życia i poświęcać mu dość dużo czasu.
Dalego orientuję się teraz bardziej na produkty w niszy biznesowej, a produkty dla początkujących będą tworzył bardziej jako hobby i z chęci pomocy „na starcie”, a nie by na nich zarabiać.
Wracając jednak do tematu, czyli promocji na SPP.
Byłem na szkoleniu System Produkcji Pieniędzy i z całego serca polecam to szkolenie. Dużo wartościowej i cennej wiedzy. Piotr jest profesjonalistą w każdym calu. W dodatku ma wielkie serce. Nic tylko kupować
Skoro wszystko kupili, to co tu zaproponować … A tak poważnie, chodzą mi po głowie warsztaty dla najbardziej zaawansowanych oraz doradztwo 1-dniowe, strategiczne – też opcja dla kogoś na Twoim etapie/poziomie. Zobaczymy…
Michalak kiedy ty się ogolisz? Wyglądasz jak Talib albo rumcajs. W naszym kręgu kulturowym conajmniej dziwnie. Dobrze ,że skróciłeś swoje nagranie do 20 minut. Bo jak 5-ciu internetowych marketerów prześle mi tygodniowo 5 maili z godzinnym „zanęcaniem”. To 5 godzin z życia mi ucieka.
Witam serdecznie,
Jeśli Pan tego nie przeczyta, trudno, mam nadzieję, że jednak.
Jestem Damian, chodzę do Katolickiego Liceum w Krakowie. Piszę do Pana, Panie Piotrze, ponieważ inspiruje mnie Pana podejście do życia i inteligencja finansowa.
Mam 17 lat i też chcę zarabiać przez Internet, rozumiem, że studia nie są opłacalne biznesowo, ale to nie znaczy, że nie chcę na nie pójść, aby się rozwijać.
Posiadam strony internetowe, które działając legalnie (rej. na rodziców) zarobiły dla mnie do tej pory ok. 15 000zł. Jeden z projektów (nieskończony) to bankowe-konto.pl.
Moją pasją są przedmioty ścisłe, p.w. matematyka, z którą nie mam problemów.
Jaki kierunek studiów zaproponowałby Pan pod kątem biznesu, tworzenia wartości do sprzedaży?
Czy system produkcji pieniędzy / biblia promocji przyda się w moim przypadku?
Pozdrawiam!
PS. Jestem zadowolonym klientem P. Adriana Kołodzieja.
Zaskakujący komentarz i miło mi zobaczyć, że ktoś w Twoim wieku aktywnie działa i zarabia.
Zmotywuję Cię może dodatkowo mówiąc, że mój pierwszy w życiu Klient, gdy go wtedy poznałem, był bodajże w ostatniej klasie liceum (ok. 18 lat) i zarabiał pieniądze rzędu 10 tys. zł miesięcznie na reklamie internetowej
Odnośnie uczelni obawiam się, że żadnych specjalnie pozytywnych doświadczeń nie mam. Praktycznej wiedzy raczej nie zdobędziesz.
Sugerowałbym potraktować to jako naukę przede wszystkim umiejętności myślenia… a także radzenia sobie (zaradności), uspołecznienie, „ukulturowienie”, parę dodatkowych lat względnej wolności przed „dorosłym życiem”, szansa na poznanie ludzi i nawiązanie znajomości.
Patrząc na to z tej perspektywy wybrałbym albo taki kierunek, gdzie można poznać przyszłą żonę (uniwerek, ale tu zagrożenie zbytniego rozprężenia i szkoła lenistwa), albo politechniczny (wejście w przemysł choćby takie może zaprocentować w przyszłości znacznie lepszym obyciem w tematach technicznych). Chyba obstawiałbym jednak na jakiś kierunek przemysłowy. Zarządzanie i marketing jest rozczarowujące oczywiście, ale jednak daje jakieś podstawy, z drugiej strony ślizga się po abstrakcyjności nauk ekonomicznych i nie da głębszego wejścia w jakiś konkretny temat produkcyjny/przemysłowy.
Nic konkretnego zatem nie polecę, jedynie pokazuję jak o tym myśleć i mam nadzieję, że to choć do pewnego stopnia pomoże.
Jak wolisz, natomiast System Produkcji Pieniędzy jest kompletnym systemem, a nie szkoleniem typu „zdobądź dużo wiedzy o ebiznesie”. Nie uczę na zasadzie pojedynczych technik z których możesz sobie wybrać część do wdrożenia, tylko raczej na zasadzie kompletnej metody, którą trzeba całą zastosować.
To dość rzadko spotykane w Polsce podejście, dlatego widzę, że wiele osób ani się nie spodziewa czegoś takiego, ani ja nie mogę tego porządnie wytłumaczyć. W Stanach jest standardem, że jak ktoś sprzedaje „system”, to jest to właśnie trening zawierający w sobie kompletną metodę, proces do zastosowania, a nie po prostu kilka godzin wiedzy na jakiś temat.
Z tego co wiem to póki wszystkie płatności przechodzą drogą elektroniczną to nie trzeba wchodzić w kasę fiskalną. Ale dla pewności i tak lepiej doczytać i dopytać fachowców. Wystarczy jedna sprzedaż za gotówkę (oraz po przekroczeniu kwoty 20tyś w pierwszym roku lub 40tyś w którymś kolejnym roku) i kasę trzeba zakupić. W moim wypadku gdyby nie kilka sprzedaży gdzie gotówkę dostałem do ręki nie miałbym nadal kasy.
Przygotowaliśmy dla naszych Czytelników specjalny raport PDF pt. "Co jest naprawdę ważne w internetowym marketingu". Aby go otrzymać, zapisz się poniżej na biuletyn Strategii Rozwoju:
Cholera
byłem na urlopie, wróciłem – a filmiku już nie ma
Wystarczy mała zmiana oferty, sprzedajesz szkolenie, dostęp internetowy, a DVD są w prezencie
Postaram się o możliwośc pobrania płyt na firmę kolegi, o ile uda mi się go złapać do 17-tej.
Tak jak Romek napisał, łatwiej gdyby każdy mógł zakupić zestaw bez problemów, ale cóż samo życie. Pozdrawim, miłego dnia .
Człowieku zarabiasz taką kasę, a nie chcesz mieć małej kasy fiskalnej za 1200 zł. by zwiększyć własną sprzedaż, to jakaś kpina. Według mnie każda osoba która zaczyna działalność gospodarczą, powtarzam każdą działalność zarobkową powinna mieć kasę fiskalną, koniec i kropka.
Moim zdaniem gdzie indziej jest pies pogrzebany, pewnie chodzi o prawa zastrzeżone, jak ktoś ich nie będzie przestrzegał to będziesz go próbował zrujnować, a z firmy łatwiej pociągnąć.
Chciałbym również zauważyć, że to co zrobiłeś w tym wideo jest zachętą do tego by ktoś popelnił przestępstwo, no może wykroczenie by ktoś (przyjaciel) przyjął nie swoje koszty w poczet kosztów firmowych.
Co do sprawy posiadania kasy fiskalnej, tu nie chodzi o jej koszt, ale o kłopot. Nasza firma jest tzw. „lifestyle-oriented business”, czyli nie chodzi nam o zarzynanie się za wszelką cenę, by zwiększyć zyski. Ale o to, aby robić fajne rzeczy, dobrze się przy tym bawić, robić coś co ma znaczenie dla ludzi i pozytywny wpływ, a firma ma zapewnić życie na poziomie, niekoniecznie miliony za wszelką cenę (duszy, zdrowia i rodziny). Kasa fiskalna to po prostu kłopot. Prowadzisz sprzedaż w internecie? A księgujesz sprzedaż niedzielną w niedzielę? Sprzedajesz 24h na dobę? Masz kasę fiskalną zautomatyzowaną, sprzęgniętą ze sprzedażą internetową? Jeśli tak, to odezwij się proszę do mnie, bardzo chętnie się dowiem jak to zrobiłeś.
Co do drugiej sprawy, to słusznie — masz rację! Nie pomyślałem o tym. Więcej takich propozycji składać nie będę. Dzięki, że zwróciłeś na to uwagę.
Ja również kasy nie posiadam, bo mi jest nie potrzebna. Czasem trafia się „klient fizyczny”, ale tylko czasem i po to tylko, aby mu sprzedać produkt instalować kasę fiskalną? Bez sensu. Jak pisał Piotr: za dużo kłopotu. Koszt kasy jest śmieszny. Czas, jaki ona zajmuje, kosztuje majątek.
A co do rujnowania: śmieszny argument
Co do kosztów: ja bym nie przesadzał z tym przestępstwem/wykroczeniem. Na pewno w firmie takie szkolenie też się przyda, a zaliczenie w poczet kosztów uzyskania przychodu takiego wydatku jest w pełni uzasadnione. Co innego, gdyby szkolenie dotyczyło np.: sposobu parzenia kawy, ale konieczności szkolenia biznesowego nikt nie zakwestionuje.
Rafał
Mnie wszystko jedno czy Piotr będzie miał kasę fiskalną, czy nie, bo i tak mam firmę i jestem płatnikiem vat, więc wszystko co mogę biorę na faktury.
Oczywiście wygodniej dla większości jest dostać płyty nawet bez prowadzenia działalności, jednak w naszym kraju jest wiele absurdów w szczególności podatkowych.
Nie dziwię się, że Piotr unika sprzedaży wymagającej kasy fiskalnej, z jednej strony może i zwiększyłoby to sprzedaż, jednak komplikowałoby niepotrzebnie biznes. Jeden zakup kasy fiskalnej wymusza nabijanie całej sprzedaży w ten sposób na kasę.
Piotr ma w dużej mierze automatyczne systemy sprzedaży i dodanie do nich kasy rozpierniczyło by dużą część tej automatyki. Po co mu komplikowanie biznesu dla kilku sprzedaży? W ten sposób pokazuje, że ma swoje zasady i nie zamierza robić głupstw tylko po to by zarobić trochę pieniędzy. Istny facet z zasadami.
W promocji jest 10szt. ile osób bez firmy dokona tutaj zakupu? 3? 5?
Ja od początku swojej działalności praktycznie zacząłem produkować płyty DVD (taką mam politykę, by nawet kursy za 40-50zł wydawać na DVD). Jednak to w dużej mierze unikalna cecha mojej oferty w tej niszy w której działam, a także efekt mojej „wizji” i pewnego konceptu marketingowego.
Gdy zamówiłem pierwsze płyty (nadruk, okładki) nie miałem zielonego pojęcia, że do ich sprzedaży wymagana jest kasa fiskalna (totalna bzdura, miałem 10dvd i musiałem mieć kasę przy sprzedaży online). Dobrze, że dopytałem księgowej przed pierwszą sprzedażą.
Co do zakupu na firmę kolegi, nie widzę żadnego problemu, niech kupi ktoś kto jest na vacie i ma kasę fiskalną i dalej odsprzeda płytę na paragon.
Zresztą zakup na fakturę nie jest równoznaczny z wrzuceniem czegoś w koszty.
Większość klientów Piotra to i tak biznesy… właściciele firm. Taką ma grupę docelową. Zresztą jego produkty właśnie kierowane są do rozwoju biznesu. Mało kto nie mając firmy (i większych pieniędzy) od tak kupi kurs za 2000zł tylko dlatego by… no właśnie po co komuś, kto nie ma biznesu kurs za 2000zł?
Natomiast przy tańszych kursach w biznesie jaki ma Piotr nie warto mu wydawać ich na płytach.
Żaden z tych kursów, dostępnych u Piotra w promocji nie jest kursem dla początkujących, tylko dla osób, które już działają w biznesie. Nie oszukujmy się, cytując mojego dobrego kolegę Adriana (część osób zapewne domyśli się o kogo chodzi) „sobie początkującej trudno pomóc i trudno dać od razu rezultaty, gdy nic nie posiada. Brak kasy fiskalnej jest wręcz świetną metodą na wyeliminowanie klientów, którym trudno jest pomóc w osiągnięciu szybko dużych rezultatów. Zadowolony klient kupi w przyszłości i poleci nas dalej, niezadowolony (bez rezultatów) może w skrajnym przypadku drastycznie obniżyć sprzedaż.
Piotr ma klientów z niszy biznesowej, a nie wśród osób początkujących (choć jak wszędzie trafi się paru zapaleńców gotowych wydać 2000zł na kurs, skierowany dla biznesmenów).
Ja przy tworzeniu kursów zacząłem od grupy początkującej i właśnie jestem w trakcie zmiany grupy docelowej, bo to najzwyczajniej w świecie się nie opłaca na dłuższą metę, większość moich klientów na kursy, czy usługi to właściciele firm.
Osoby początkujące bez własnego biznesu może kupują ilościowo więcej, jednak wydają zdecydowanie mniejsze kwoty.
Świetnym przykładem jest mój ostatni kurs. Zrobiłem kurs techniczny naprawdę bardzo rozbudowany i omawiający wszystkie podstawowe aspekty ebiznesu, tak by każda osoba początkująca miała solidny fundament. dorzuciłem hosting, domenę i autoresponder. W dodatku Super cena, bo to pierwszy tak duży kurs mojego autorstwa i trochę ponad 10szt. sprzedanych (wiem wiem wakacje).
Jednak większe znaczenie ma tu statystyka…
50% osoby mające biznes i 50% osoby nie mające biznesu. Biorąc pod uwagę, że na liście mam wielokrotnie więcej osób, które nie mają biznesu lepiej mi skupić się wg zasady pareto na tych 20% osób z biznesem, bo te osoby najzwyczajniej w świecie będzie stać na kolejne droższe produkty. Ktoś może powiedzieć, że stracę w ten sposób 50% klientów, jednak jest zupełnie inaczej. Kurs kierowałem do osób, które dopiero chcą uruchomić ebiznes, a jednak 50% sprzedaży była w niszy biznesowej.
Zlecenia na przygotowanie stron fanpage mam tylko od firm.
Wniosek nasuwa się (przynajmniej dla mnie) jeden. Najbardziej dochodowy biznes (przynajmniej dla mnie) to B2B.
Przy produktach za 50zł czy za 100zł muszę sprzedać ich 40szt. lub 20szt. by uzyskać taki sam obrót jak Piotr na jednej sprzedaży. Świetnie pomagać innym, jednak każdy z nas musi myśleć także o najbliższych. Mam 2,5letniego syna i choćby myśląc o nim powinienem także dążyć do maksymalizacji zysku, by zapewnić mu lepszy warunki do życia i poświęcać mu dość dużo czasu.
Dalego orientuję się teraz bardziej na produkty w niszy biznesowej, a produkty dla początkujących będą tworzył bardziej jako hobby i z chęci pomocy „na starcie”, a nie by na nich zarabiać.
Wracając jednak do tematu, czyli promocji na SPP.
Byłem na szkoleniu System Produkcji Pieniędzy i z całego serca polecam to szkolenie. Dużo wartościowej i cennej wiedzy. Piotr jest profesjonalistą w każdym calu. W dodatku ma wielkie serce. Nic tylko kupować
Pozdrawiam
Roman Torkowski
http://romantorkowski.pl
Witaj Piotrze!
A więc kawy już w Trójmieście nie wypijemy!
Gratuluję zmiany i życzę spokojnego ducha w spokojnym miejscu!
A propos promocji… będziesz miał może kiedy jaką dla takich jak ja, którzy i tak wszystko już kupili od Ciebie?
Pozdrawiam,
Rafał
Skoro wszystko kupili, to co tu zaproponować …
A tak poważnie, chodzą mi po głowie warsztaty dla najbardziej zaawansowanych oraz doradztwo 1-dniowe, strategiczne – też opcja dla kogoś na Twoim etapie/poziomie. Zobaczymy…
O, takie doradztwo – fajna rzecz
A pamiętasz, wspominałem niegdyś o szkoleniu z tego, jak drążyć rynek USA. Kilku chętnych też może by się znalazło …
Pozdrawiam!
Rafał
Michalak kiedy ty się ogolisz? Wyglądasz jak Talib albo rumcajs. W naszym kręgu kulturowym conajmniej dziwnie. Dobrze ,że skróciłeś swoje nagranie do 20 minut. Bo jak 5-ciu internetowych marketerów prześle mi tygodniowo 5 maili z godzinnym „zanęcaniem”. To 5 godzin z życia mi ucieka.
Witam serdecznie,
Jeśli Pan tego nie przeczyta, trudno, mam nadzieję, że jednak.
Jestem Damian, chodzę do Katolickiego Liceum w Krakowie. Piszę do Pana, Panie Piotrze, ponieważ inspiruje mnie Pana podejście do życia i inteligencja finansowa.
Mam 17 lat i też chcę zarabiać przez Internet, rozumiem, że studia nie są opłacalne biznesowo, ale to nie znaczy, że nie chcę na nie pójść, aby się rozwijać.
Posiadam strony internetowe, które działając legalnie (rej. na rodziców) zarobiły dla mnie do tej pory ok. 15 000zł. Jeden z projektów (nieskończony) to bankowe-konto.pl.
Moją pasją są przedmioty ścisłe, p.w. matematyka, z którą nie mam problemów.
Jaki kierunek studiów zaproponowałby Pan pod kątem biznesu, tworzenia wartości do sprzedaży?
Czy system produkcji pieniędzy / biblia promocji przyda się w moim przypadku?
Pozdrawiam!
PS. Jestem zadowolonym klientem P. Adriana Kołodzieja.
Cześć Damian, miło mi Cię poznać
Zaskakujący komentarz i miło mi zobaczyć, że ktoś w Twoim wieku aktywnie działa i zarabia.
Zmotywuję Cię może dodatkowo mówiąc, że mój pierwszy w życiu Klient, gdy go wtedy poznałem, był bodajże w ostatniej klasie liceum (ok. 18 lat) i zarabiał pieniądze rzędu 10 tys. zł miesięcznie na reklamie internetowej
Odnośnie uczelni obawiam się, że żadnych specjalnie pozytywnych doświadczeń nie mam. Praktycznej wiedzy raczej nie zdobędziesz.
Sugerowałbym potraktować to jako naukę przede wszystkim umiejętności myślenia… a także radzenia sobie (zaradności), uspołecznienie, „ukulturowienie”, parę dodatkowych lat względnej wolności przed „dorosłym życiem”, szansa na poznanie ludzi i nawiązanie znajomości.
Patrząc na to z tej perspektywy wybrałbym albo taki kierunek, gdzie można poznać przyszłą żonę
(uniwerek, ale tu zagrożenie zbytniego rozprężenia i szkoła lenistwa), albo politechniczny (wejście w przemysł choćby takie może zaprocentować w przyszłości znacznie lepszym obyciem w tematach technicznych). Chyba obstawiałbym jednak na jakiś kierunek przemysłowy. Zarządzanie i marketing jest rozczarowujące oczywiście, ale jednak daje jakieś podstawy, z drugiej strony ślizga się po abstrakcyjności nauk ekonomicznych i nie da głębszego wejścia w jakiś konkretny temat produkcyjny/przemysłowy.
Nic konkretnego zatem nie polecę, jedynie pokazuję jak o tym myśleć i mam nadzieję, że to choć do pewnego stopnia pomoże.
Dziękuję! Jestem zaskoczony odpowiedzią, również jest mi bardzo miło.
Za dużo tej wiedzy! Po obejrzeniu tych płyt będę miał milion pomysłów, a wprowadzę najwyżej jeden i płyty pójdą w zapomnienie.
Jak wolisz, natomiast System Produkcji Pieniędzy jest kompletnym systemem, a nie szkoleniem typu „zdobądź dużo wiedzy o ebiznesie”. Nie uczę na zasadzie pojedynczych technik z których możesz sobie wybrać część do wdrożenia, tylko raczej na zasadzie kompletnej metody, którą trzeba całą zastosować.
To dość rzadko spotykane w Polsce podejście, dlatego widzę, że wiele osób ani się nie spodziewa czegoś takiego, ani ja nie mogę tego porządnie wytłumaczyć. W Stanach jest standardem, że jak ktoś sprzedaje „system”, to jest to właśnie trening zawierający w sobie kompletną metodę, proces do zastosowania, a nie po prostu kilka godzin wiedzy na jakiś temat.
Moim zdaniem przydałaby się także tekstowa wersja oferty.
Uwielbiam skanować tekst, a video niestety nie daje mi takiej możliwości.
Dlaczego nie możesz sprzedać DVD osobie prywatnej? Chodzi o kasę fiskalną?
Dokładnie tak. Wchodzenie w kasę fiskalną jest mało fajne i wolę tego uniknąć póki jeszcze możemy
Z tego co wiem to póki wszystkie płatności przechodzą drogą elektroniczną to nie trzeba wchodzić w kasę fiskalną. Ale dla pewności i tak lepiej doczytać i dopytać fachowców. Wystarczy jedna sprzedaż za gotówkę (oraz po przekroczeniu kwoty 20tyś w pierwszym roku lub 40tyś w którymś kolejnym roku) i kasę trzeba zakupić. W moim wypadku gdyby nie kilka sprzedaży gdzie gotówkę dostałem do ręki nie miałbym nadal kasy.
Jednakże właśnie owa sprzedaż szkoleń na DVD nie pozwala uniknąć tego obowiązku…
Właśnie spod tej sprzedaży elektronicznej wyłączone są m.in. płyty DVD i parę innych formatów zapisu danych